Jednorazówka „Błędna miłość” część 2

Hejka :) Cóż mam powiedzieć? Jestem z was taka DUMNA! Minął jeden dzień, a ja już mam pod rozdziałem 7 komentarzy! Dosłownie KOCHAM WAS <3 Z tej okazji napisała dla was drugą część jednorazówki ;) Co do rozdziału jeszcze nie wiem, ale postaram się go napisać jak najszybciej będę mogła. Wybaczcie mi za błędy, jeśli jakieś na pewno się tam znajdują, ale dzisiaj ją pisałam, więc wybaczcie :)

Liczę na dalszą aktywność komentarzy i pod jednorazówką ;)

Pozdrawiam Stelss :**************

____________________________________

Pomału, małymi kroczkami zapominałem o bólu jaki wyrządził mi Kendall będąc z Lucy. Mimo, iż za każdym razem jak ją widzę pragnę podejść i powiedzieć jej jaką jest wspaniałą i piękną kobietą, muszę powstrzymać się, gdyż ona niestety ma innego. Trudno mi jest, ale nie daje po sobie tego poznać. Jak na razie współczuję ciągle Jo. Od paru dni starała się unikać Kendalla, lecz nawet jeśli widzi go oczy jej się łzawią, a jak ujrzy go w towarzystwie Lucy, to ucieka jak najdalej. Staram się utrzymywać z nią kontakt, aby nie została z tym wszystkim sama. Oczywiście, jest jeszcze Camille, która stara się jak najlepiej dla swojej przyjaciółki, ale moja pomoc, taka z perspektywy chłopaka, który w końcu przeżył tyle ile ona, też może jej dać wsparcie.

Czekałem za przyjazdem windy. Chciałem iść na siłownię. Trochę treningu mi się przyda, zważywszy na to, że zaniedbałem trochę swój urok osobisty kiedy pojawiła się Lucy. Drzwi windy się otworzyły, a gdy tylko ujrzałem osobę, która w niej stała zawahałem się nad wejściem do niej.

- Hej James. – odezwała się tym swoim uroczym głosem.

- Hej Lucy. – stanąłem obok niej i wcisnąłem przycisk ‘0’, aby zjechać do holu.

- Jak tam? Słyszałam od Kendalla, że nagrywacie nowy singiel. Przeczytał mi tekst tej piosenki, uważam, że jest bardzo fajny.

- Tak. Ja również tak uważam. – katem oka zerknąłem w jej kierunku. Tak bardzo korciło mnie, aby odwrócić się do niej i wyznać jej wszystkie uczucia. – A jak tam u ciebie? – odezwałem się, aby nie było głuchej ciszy.

- Bardzo fajnie. Jak na razie spędzam ten czas z Kendallem, musze przyznać, że jest świetny. Taki słodki i uroczy. Kochany i w ogóle… – rozpowiadała się na jego temat mówiąc same komplementy, a czułem narastający ból w sercu. Chciało mi się płakać. Niech ta cholerna winda się już zatrzyma! – … cieszę się, że jest ze mną, choć wiem, że Jo źle się z tym czuje, ale mam nadzieje, że jej przejdzie, Kendall to fantastyczny chłopak i … – zacisnąłem pięści i wyszedłem gdy tylko drzwi się otworzyły. Odechciało mi się tej siłowni, teraz najchętniej w świecie zamknąłbym się w pokoju. Stałem bez ruchu zastanawiając się co teraz zrobić, a gdy już wiedziałem, schodami ruszyłem na trzecie piętro. Stanąłem przed drzwiami i zapukałem. Po chwili otworzyła mi oczekiwana przeze mnie osoba.

- James?

- Hej. Możemy pogadać? – spytałem.

- Jasne. Wchodź. – otworzyła mi szerzej drzwi, a ja posłusznie wszedłem. Zasiadłem na kanapie i patrzyłem na blondynkę.

- Cos się stało? – spytała zasiadając na kanapie tuż obok mnie.

- Potrzebuje pomocy.

- Spróbuje pomóc ci jak najlepiej.

- Pozbierałaś się już po rozstaniu z Kendallem? – zapytałem z lekkim zawahaniem.

- Nietypowe pytanie. – powiedziała drapiąc się po głowie.

- Wybacz, nie chciałem, aby tak to zabrzmiało, lecz … – urwałem. – … nadal nie potrafię zapomnieć o Lucy. Jest mi tak smutno kiedy widzę ją z Kendallem, lub ciągle gada o nim w superlatywach. Trudno jest mi zapomnieć, a najgorsze jest to, że chyba na serio się w niej zakochałem. – rzekłem, po czym spojrzałem na dziewczynę. Patrzyła się tępo w dywan zastanawiając się co mi powiedzieć.

- Cóż. Nie wiem, czy ja bym umiała ci w tym pomóc, w końcu jestem w tej samej sytuacji co ty. – wyznała.

- I dlatego przyszedłem do ciebie. … Uważam, że jesteś najlepszą osobą, która pozwoli zapomnieć mi o niej.

- Czy ja wiem…

- Jo. Jak ty pomożesz mi, to może uda ci się szybciej zapomnieć o Kendallu.

- Może masz rację. – przyznała. – Ok. Pomogę ci. – uśmiechnęła się do mnie delikatnie, a ja przytuliłem ją do siebie. – Więc… – odezwała się odrywając się ode mnie. – … od czego zaczynamy?

- Pójdziesz ze mną do studia? Chciałbym na pianinie przegrać dwie piosenki.

- Ok. Chętnie posłucham jak grasz. – zaśmiała się.

Poczekałem za nią chwilę, a ja tylko weszła do salonu naszykowana, wyszliśmy z mieszkania i udaliśmy się w stronę Rocque Records. Wchodząc do środka poszliśmy do pomieszczenia z pianinem.

- Umiesz grać? – spytałem kiedy zasiedliśmy przed instrumentem.

- Coś tam umiem. – rzekła. – Gdy byłam w Nowej Zelandii musiałam nauczyć się grac na pianinie. – powiedziała wpatrując się w klawiaturę.

- A śpiewałaś? – pokiwała jedynie twierdząco głową. – A zaśpiewasz mi? – zaprzeczyła. – Dlaczego? Chciałbym cie usłyszeć.

- Nie ma mowy. Nie zaśpiewam dla ciebie.

- A Kendallowi śpiewałaś?

- Nie. Jemu nie śpiewałam.

- To zaśpiewaj dla mnie.

- Nie.

- No proszę cię. Nie daj się prosić. Jedna piosenka. Nic więcej, a później ja dla ciebie zaśpiewam.

- No nie wiem. – zawahała się.

- Zaśpiewasz, zaśpiewasz. – pogoniłem ją.

- Ale masz się ze mnie nie śmiać jak zafałszuje ok.? – pogroziła mi palcem.

- Jak bym śmiał. – oznajmiłem, a ona ciężko westchnęła, po czym zaczęła grać pierwsze akordy piosenki.

  I told you my heart’s leaning towards you, a little more than I knew something was scaring you.
Is it too much or too fast or too forward?
Should I step back and pretend I don’t feel this way?
I don’t wanna tell a lie, I don’t wanna have to hide.

It’s on the line I’ve waited for a sign,
I see it in your eyes, I, I know you really feel the same.
I need to know if I should raise or fold, my heart is stuck on hold,
I, I wanna know which way to go.
I can’t love alone, I can’t love alone.

I tried not to fall so far for you, now I can’t get away from anything you say.
You make me feel nervous and stupid whenever I tell you I’m tired of playing games.
I don’t wanna tell a lie, I don’t wanna have to hide.

It’s on the line I’ve waited for a sign,
I see it in your eyes, I, I know you really feel the same.
I need to know if I should raise or fold, my heart is stuck on hold,
I, I wanna know which way to go.
I can’t love alone.

Oh, I can’t stay here wonderin’ if you want me.
If you don’t take me, you should leave.

It’s on the line I’ve waited for a sign,
I see it in your eyes, I, I know you really feel the same.
I need to know if I should raise or fold, my heart is stuck on hold,
I, I wanna know which way to go.
I can’t love alone,
I can’t love alone,
I can’t love alone.

 

- Jeju, śpiewasz prześlicznie. – rzekłem oszołomiony jej występem. Ona spojrzała na mnie zarumieniona. – Czemu wybrałaś zawód aktorki? Byłaby z ciebie świetna piosenkarka! Dziewczyno masz talent, nie marnuj tego.

- Nie interesuje mnie muzyka, śpiewam jak hobby, nie jako zawód. Aktorstwo bardziej mnie interesuje.

- Rozumiem. – uśmiechnąłem się. Nastała chwila ciszy. Po pewnym czasie odwróciłem się do niej i zapytałem.

- Jo. Wiem, że to dziwnie zabrzmi, ale, jutro jest ta potańcówka w Rocque Records. Może poszłabyś ze mną? – spytałem lekko skrępowany. Nie chcę, aby sądziła, że się jej narzucam.

- Ale…

- To nie randka. – zapewniłem jej podejrzenia. – Tylko spotkanie w gronie przyjaciół. Potańczymy, pośmiejemy się i będziemy dobrze się bawić. Co ty na to?

- To nie randka? Tylko przyjacielskie spotkanie?

- Tak.

- Ok. Niech będzie. Pójdę z tobą.

- Naprawdę? – zapytałem dla pewności.

- Tak. – zaśmiała się. – Będzie fajnie. Przynajmniej trochę się rozerwę i nie będę siedzieć sama w domu. – posłała mi szczery uśmiech.

- Cieszę się. – ucieszyłem się. Naprawdę. Przynajmniej będę mógł  być tam z Jo, a nie siedział przed telewizorem użalając się, że dziewczyna moich marzeń tańczy w ramionach mojego przyjaciela.

***Jo***

Byłam zaskoczona jego pytaniem. Słyszałam o jutrzejszej potańcówce, ale puściłam to drugim uchem. Nie chciało mi się tam iść, zważywszy na to, że nie mam partnera i, że ludzie będą patrzeć na mnie kątem oka obgadując, że to mnie Kendall zostawił dla Lucy. Chciałam tego jak najbardziej uniknąć, ale już w Palm Woods chodzą plotki o mnie i o Kendallu. No cóż. Nic z tym nie zrobię. Media też już wiedzą. Jaka była reakcja fanów? Szczerze powiem nie wiem. Jakoś nie zainteresowało mnie to. Zgodziłam się pójść z Jamesem z dwóch powodów. Pierwszy, pokażę ludziom, iż mimo, mojego rozstania z Kendallem nadal potrafię żyć własnym życiem. A drugie, lubię Jamesa i wiem, że z nim świetnie będę się bawić.

Wróciliśmy do hotelu, po czym pożegnaliśmy się i rozeszliśmy do swoich mieszkań. Weszłam do środka i rzucając kurtkę na kanapę położyłam się na niej włączając przy okazji telewizję. Włączyłam na jakiś program i zaczęłam kontemplować, lecz jak tylko w telewizji usłyszałam swoje imię i nazwisko podniosłam się do pozycji siedzącej. Przygłosiłam i ze zdziwieniem patrzyłam na ekran.

- „Czy Jo Taylor znalazła sobie nowego chłopaka, po tym jak niejaki Kendall Knight zostawił ją dla Lucy Stone? Kim jest tajemniczy chłopak? Tak. Nie mylicie się. To przyjaciel Kendalla z zespołu James Diamond. Czyżby było to zaplanowane, czy może to nowa gorąca para Hollywood? Będziemy z wami na bieżąco.”

- Że co?! – aż wstałam na równe nogi. – To nie prawda. – rzekłam i wyłączyłam TV. Na nowo zasiadłam na sofie i zastanawiałam się jak to wszystko odplątać. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Myślałam, że to James, ale niestety. Tym kimś była Camille.

- Czemu mi nic nie powiedziałaś? – od razu zaczęła zawalać mnie pytaniami jak tyle przekroczyła próg mojego mieszkania.

- Co ci miałam powiedzieć?

- Na przykład to, że jesteś z Jamesem!

- Nie jestem z nim. – od razu zaprzeczyłam.

- To co to były za zdjęcia?

- Byłam z nim tylko w studio, bo … bo chciał, aby pomogła mu zapomnieć o Lucy. – rzekłam, a ona złagodniała. – Nadal ją kocha i ma nadzieję, że jeszcze będą razem, a teraz jest to nie możliwe. Jest z nią Kendall i to go najbardziej boli. Chce po prostu o tym wszystkim zapomnieć. Poszłam z nim do Rocque Records, aby nie czuł się sam.

- Rozumiem. – powiedziała. – A powinnam jeszcze coś wiedzieć? – nie wiedziałam czy mówić jej o tym, że jednak jutro idę na to przyjęcie.

- Tak. Zdecydowałam się, że pójdę na imprezę.

- Naprawdę? – spytała z wielkim entuzjazmem.

- Tak. Pójdę. Rozerwę się trochę. – uśmiechnęłam się szeroko.

- To świetnie! Będziemy się świetnie bawiły! – wykrzyknęłam i przytuliła się do mnie.

To be continued 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Jednorazówka „Błędna miłość” część 2

  1. ~Marla S pisze:

    Cudowna notka. Serce trochę boli, że Kendall nie jest jednak z Jo, ale jak ja to mówię: Wszystko się może zdarzyć:) Jestem ciekawa co będzie dalej. Dajesz następny!

  2. ~Sonny pisze:

    Oczywiście świetne opowiadanie. Nic dodać nic ująć.
    Ale trzeba przyznać, że od środka zżera mnie ciekawość odnośnie 82 rozdziału. Ehh już nie mogę się go doczekać.

    ~pozdrawiam Sonny

  3. ~Lucz Smile :))) pisze:

    Szkoda, że Jo i James są nieszczęśliwi, ale mam nadzieję że wszystko się ułoży :)
    A odnośnie rozdziału 82 to mam nadzieję, że bd Lomille… :3
    Podrawiam ;********************

  4. ~Ciri pisze:

    A już myślałam, że się wszystko wyjaśni a tu kroi się kolejna część :) Och dziewczyno, ja chcę czytać, a Ty przerywasz!!! No, ale skoro jest część druga bez endu to mniemam, że będzie i kolejna część :) Na którą czekam z niecierpliwością podobnie jak na kolejny rozdział opowiadania – tego jak mu, ach cudownego, fantastycznego i wspaniałego, że HEJ!!! Także… czekam :) Ciri

  5. ~Wakacyjna Nuda pisze:

    Super jednorazówka :)))) pozdrawiam <3

  6. ~Lomille pisze:

    Genialne!
    Biedna Jo, James też nie ma najłatwiej…mam nadzieję, że wszystko się ułoży czekam na rozdział 82

  7. ~Rusher222 pisze:

    Super. Ale to trochę dziwne, że Jo nie jest z Kendallem. Przyzwyczaiłam się do tej pary i tak jakoś… Ale nie ważne. Świetnie to wymyśliłaś i tyle <3
    Pozdrowionka. =)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>