Jednorazówka „Błędna miłość” część 3

Witajcie ponownie! Nie wiem czy mam się chwalić czy też nie, ale powiem, że dzisiaj postarzyłam się o pełen rok. Tak nie mylicie się. 23 marca. To moje urodzinki hehehe :) Wstawiam wam z tej okazji kolejną część jednorazówki :) Na rozdział jak na razie nie mam weny, ale obiecuję, że jak tylko wpadnie mi coś do głowy, to napiszę wam szybciutko kolejna notkę :)

Liczę na wasze komentarze :)

Pozdrawiam Stelss :***********

_________________________________

Część 3

Wraz z Camille szykowałam się do przyjęcia. Zostałam poproszona przez Jamesa, czy nie mogłabym pójść z nim na potańcówkę organizowaną w Rocque Records z okazji wydania drugiego albumu Big Time Rush. Zaskoczył mnie tym pytaniem, ale jak tylko zapewnił mnie, że to nie randka, lecz spotkanie przyjacielskie zadałam sobie pytanie ”czemu nie?” i się zgodziłam. Wczoraj wraz z Jamesem zaspokoiliśmy innych, że pomiędzy nami nic nie ma i to co mówili w telewizji jest czystą nieprawdą. Widziałam lekką ulgę w oczach Kendalla, jakby na serio przejmował się moim losem, ale ja nie zwracałam już na niego uwagi. Wciąż trudno jest mi bez niego, ale żyje się dalej, muszę przynajmniej na chwilę o nim zapomnieć, więc mam wielka nadzieję, że ta potańcówka z Jamesem dobrze na mnie wpłynie. Poznamy się lepiej, jeszcze lepiej i spędzimy ze sobą miło czas. Tak. Jestem pewna, że ten wieczór dużo wpłynie na moje dalsze poczynania.

- Camille. Ubrałaś się już? – spytałam kiedy wyczekiwałam z wyjściem przyjaciółki z łazienki.

- Tak. – oznajmiła i wyszła. Była ubrana w prostą, wąską sukienkę w kolorze łososiowym z ramiączkami na przedramienia. Całość sięgała jej do przed-kolanka.  Włosy miała rozpuszczone i podkręcone, a makijaż nie za mocny, ale również nie za delikatny. Wyglądała bardzo pociągająco.  – I jak? – spytała kiedy oceniałam cały jej wygląd.

- Wyglądasz ślicznie. – rzekłam, a ona się szeroko uśmiechnęła.

- A ty jaką sukienkę założysz? – spytała, a ja podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej ciemnozieloną sukienkę w białe kropki z rękawami ¾ . Od pasa w dół szedł zwiewny, lekko marszczony materiał. Natomiast od pasa w górę szedł prosty szyk sukienki, bez dekoltu.

- Śliczna. – oczy jej zabłyszczały. Podeszła do mnie bliżej i biorąc ubranie ode mnie obejrzała je z każdej strony. – A jak cię do tego uczeszemy?

- Pójdę w rozpuszczonych i delikatnie je podkręcę tak jak ty, a makijaż będzie delikatny.

- Będziesz taka skromna, ale słodka i uwodzicielska.

- Właśnie. – uśmiechnęłam się szeroko. – Kendall zawsze lubił, jak się tak ubierałam. – i od razu uśmiech zszedł mi z twarzy, a na jego miejscu pojawił się grymas smutku i rozpaczy. Zasiadłam na łóżku z rękami położonymi na moich kolanach.

- Ejj … nie myśl już o nim. – zasiadła koło mnie i przytuliła mnie jak najczulej mogła.

- Tobie łatwo to mówić. – zaczęłam pociągając nosem. Już zbierało mi się na łzy. – Masz chłopaka, który cię kocha i robi wszystko, aby ci to udowodnić, że cię kocha, za to ja, mam jedynie złamane serce.

- Nie mów tak. To, że z Kendallem ci nie wyszło, nie oznacza, że od razu masz płakać i lamentować.

- Kochałam go. – popatrzyłam na nią pełnymi łez oczami. – Nadal kocham. – skłoniłam głowę i pozwoliłam sobie na chwilę słabości.

- Przejdzie ci. Ja też nie miałam łatwo z Loganem. Nadal pamiętam nasze kłótnie i zerwania…

- Podaj mi powód w którym mogłaś znaleźć się na moim miejscu. – przerwałam jej. Chwilkę się zastanowiła, po czym rzekła.

- Na przykład, kiedy po zerwaniu byliśmy przyjaciółmi i jakimś sposobem nadal chcieliśmy do siebie wrócić, nagle na jego drodze pojawiła się Peggy i przekreślił jakiekolwiek nasze szanse i podążył za nią. Mimo ogromnego bólu w sercu starałam się zmierzyć ze smutkiem i nie dać po sobie poznać, że mnie zranił. Było ciężko, ale wierzyłam, że mi się uda. I udało. Tak samo się tobie uda, jeśli tylko będziesz wierzyła, że będzie wszystko dobrze. – pociągnęłam raz jeszcze nosem i popatrzyłam na nią.

- Ale przynajmniej coś do ciebie nadal czuł, a Kendall…

- A Kendall, mimo, iż z tobą zerwał, to i tak nadal czuje z tobą jakąś więź. – rzekła. – Wiesz, jak mu było trudno wybrać pomiędzy tobą, a Lucy, jak bał się ciebie zranić, gdy chciał ci powiedzieć tą niezbyt miła informację, jak się przestraszył, że niby jesteś z Jamesem. Znaczysz dla niego naprawdę bardzo dużo, może i już nie jesteście razem, ale wiem i jestem tego święcie przekonana, że chcę, abyś widziała w nim najlepszego przyjaciela do którego w każdej chwili możesz przyjść i się wyżalić. – nastała chwila ciszy. Momentalnie przytuliłam się ponownie do Camille i oznajmiłam.

- Dziękuję. – uśmiechnęłam się delikatnie. – Nawet nie wiesz, jak dobrze mieć w takich chwilach tak wspaniała przyjaciółkę.

- Proszę cię. Ty też mnie nie zostawiałaś, gdy miałam problemy z Loganem. Tak zachowują się najlepsze przyjaciółki. – uśmiechnęłyśmy się do siebie. – No już. Wstawaj i ubieraj się. Mamy jeszcze… – spojrzała na zegarek. – … dwadzieścia minut. Szybko, szybko. – pogoniła mnie, a ja śmiejąc się podążyłam do łazienki, aby przebrać się w swoją kreację.

***James***

Robiłem ostatnie poprawki w swoim wyglądzie, aby nie wyglądać najgorzej przy Jo. Jestem pewny, że mimo, jej skromnego stroju (jak zawsze się ubiera) to będzie wyglądać wyśmienicie.

- James będziesz polować na laski? – spytał Carlos podchodząc do mnie do lustra.

- Nie, a co? Ty będziesz? – zapytałem.

- Może będę. Musze w końcu znaleźć sobie jaką fajną dziewczynę. Jenniferki na mnie nie zwracają uwagi, więc nie będę się im narzucać. – odparł poprawiając swój krawat.

- I to jest słuszna myśl. Brawo stary. Niech żałują, że nie mają takiego przystojniaka, jak ty. – przybiłem z nim piątkę podnosząc go na duchu.

- A ty? Skoro nie wyrywasz żadnej laski, to dla kogo się tak stroisz?

- Idę z Jo. – powiedziałem i momentalnie usłyszeliśmy czyjeś krztuszenie się. Odwróciłem głowę i zobaczyłem siedzącego Kendalla na obrotowym krześle pijącego wodę. Chyba zaskoczyła go moja odpowiedź. Nie miałem okazji powiedzieć im wczoraj z kim idę, a dzisiaj jakoś nie naszło mnie na rozmowę z nim. – Spokojnie. Jako przyjaciele. To nie randka. – rzekłem, aby się nie denerwował, po czym ignorując go odwróciłem się z powrotem do lustra chcąc poprawić swoją fryzurę.

- Nie no spoko i tak już nie jesteśmy razem możecie iść. – odparł w wyczuwalną zazdrością, co mnie trochę zaskoczyło, ale machnąłem na to ręką i odchodząc od lustra podszedł do stolika gdzie leżał mój telefon. Zerknąłem na godzinę. Równo 7 pm. Po chwili usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Pani Knight podeszła do nich i otworzyła. W progu stanęły uśmiechnięte od ucha do ucha Camille i Jo. Od razu uśmiech sam wskoczył na moja twarz, jak tylko ujrzałem blondynkę.

- Kochanie, jak ślicznie wyglądasz. – odezwał się Logan podchodząc do swojej partnerki i dając jej buziaka.

- Dziękuję. Ty również przepięknie wyglądasz. – oznajmiła przytulając się do niego.

- Tobie tez nic nie można zarzucić. Ciacho. – rzekła idąc w moją stronę, Jo.

- Ohh, dziękuję, ale coś mi się zdaje, że tej pięknej sukni i twej nienagannej urodzie nikt nie przebije. – powiedziałem zbliżając się do niej.

- Nie podlizuj się. – zaśmiała się.

- To czysta prawda. – zapewniłem z ręką na sercu.

- W takim razie dziękuję. – szeroko się uśmiechnęła.

- To co? Idziemy? – spytałem zgromadzonych.

- No ba, oczywiście, że tak. – odezwał się Logan. – Kendall idziesz już? – zwrócił się do blondyna.

- Nie. Idźcie beze mnie. Ja poczekam jeszcze za Lucy.

- Jak chcesz. – odrzekł. – Carlos, idziesz?

- Co za pytanie. No moi drodzy. Idziemy! – popędził nas i popchnął w stronę drzwi.

- Bawcie się dobrze. – odezwała się jeszcze pani Knight.

- Na pewno. Dziękujemy. – rzekliśmy i od razu zniknęliśmy za progiem drzwi.

***Kendall***

Wyszedłem z pokoju i zsiadłem na krzesełku nalewając sobie wody do szklanki. Patrzyłem na szykujących się chłopaków, stojących przed lustrem. Dobrze, że Carlos zrezygnował z Jenniferek inaczej i on byłby załamany. James, jak miał, tak nadal ma do mnie żal za to, że umawiam się z Lucy. Staram się jak najlepiej, abyśmy nadal mieli takie same stosunki ze sobą jak wcześniej. James nigdy nie zachowywał się tak wobec dziewczyn. Widać, że Lucy na serio zawróciła mu w głowie skoro do teraz nie może pogodzić się z faktem, że nie jest z nią.

Sięgnąłem po szklankę i upiłem łyka. Od razu zakrztusiłem się kiedy usłyszałem z kim James idzie na potańcówkę. Nie wierze, że Jo zgodziła się tak po prostu z nim iść. Zacząłem kaszleć, a w tym samym momencie odwrócił się James i oznajmił. – Spokojnie. Jako przyjaciele. To nie randka. – poczułem się dziwnie. Coś jakby takie małe pęknięcie we wnętrz mnie.

- Nie no spoko i tak już nie jesteśmy razem, możecie iść. – oznajmiłem mało przekonująco. Czyżbym był zazdrosny? Nie. Na pewno nie. Po prostu nie chcę, aby James ją zranił.

Nastała cisza, choć w tle słyszałem krzątającego się Jamesa. Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Moja mama pierwsza poderwała się z siedzenia i wpuściła naszych gości. Była to Camille wraz z Jo. Zatkało mnie jak zobaczyłem brązowooką. Wyglądała tak ślicznie, że aż mimowolnie się uśmiechnąłem. Przyglądałem się jej z taką ciekawością i wielką sympatią, jakbym chciał przygarnąć ją do siebie i namiętnie całować. Szybko się otrząsnąłem. Rany o czym ja myślę. Całe zgromadzenie ruszyło w stronę wyjścia, a ja wpatrywałem się we wdzięki mojej byłej dziewczyny. Drzwi się zamknęły, a ja siedziałem jak słup soli i patrzyłem tępo w próg.

- Jeszcze za nią zatęsknisz. – usłyszałem głos mojej młodszej siostry. Spojrzałam na nią zmieszany, a ona dała mi znaczące spojrzenie, po czym poszła do swojego pokoju. Zwróciłem wzrok na moją matkę, a ona odwróciła głowę i dalej zmywała naczynia. Czy to prawda? Zatęsknię jeszcze za nią?

Po chwili do mieszkania weszła moja dziewczyna. Uśmiechnąłem się i wstałem z siedzenia witając się z nią jednym czułym pocałunkiem. Wyszliśmy z apartamentu i udaliśmy prosto na przyjęcie do Rocque Records. Będąc na miejscu nie czekając chwili dłużej poszedłem ze swoją partnerką na parkiet. Kątem oka zauważyłem, jak Jo siedzi przy stoliku w towarzystwie Jamesa. Starałem się to zignorować, lecz moja ciekawość sprawiła, że zerkałem tam co jakiś czas. Minęło parę chwil, jak zaobserwowałem, Jamesa biorącego blondynkę za rękę i prowadzącego ich na parkiet. Podszedł do DJ’a i zamówił dla nich piosenkę. Nie minął moment, jak w tle leciała piosenka „Johna Newtona – Love Me Again„. Ludzie byli nimi tak zachwyceni, że utworzyli kółko gdzie główną i podziwianą para byli tylko oni. Czułem się dziwnie źle. Sam nie wiem jak to nazwać. Tak samotnie? Nie. Zły? Nie. … Zazdrosny? Sam nie wiem. Czyżby Jo nadal znaczyła dla mnie więcej niż mi się zdawało? Może… nie. Przecież wybrałem Lucy. To z nią chciałem być… ale … no nic. To przejściowe.

Piosenka się skończyła i na scenę wskoczył James.

- Witajcie kochani! Jak się bawicie?! – zapytał i nagle wszyscy zaczęli krzyczeć, to musiało oznaczać jedynie jedno…, że impreza była dla nich nie z tej ziemi.  – Nie wiem czy wiecie. Ale nasza słodka i urocza Jo, która zaszczyciła nas dzisiaj swoją obecnością, tak naprawdę nie tylko wspaniale gra, ale i śpiewa.

- James… – odezwa się wspomniana, chcąc zakończyć jego przemowę.

- Wiem, że jak tylko zejdę ze sceny rzuci się na mnie pięściami, ale gorącymi oklaskami poproszę was, abyście zachęcili ją do zaśpiewania nam jednej piosenki. Co wy na to? – spytał i nagle wszyscy zaczęli wywoływać jej imię. Jo śpiewa? Mówiła mi kiedyś, że śpiewała, ale podobno z tym skończyła. Po dłuższych namowach blondynka uległa. Odebrała od Jamesa mikrofon i rzekła.

- Ok. Wygraliście. Mimo, iż ostatnio śpiewałam parę lat temu, to dla was zrobię wyjątek. Zaśpiewam was cover bardzo znanej wszystkim piosenki George’a Michael’a - Careless Whisper. ( cover Katelyn Tarver – https://www.youtube.com/watch?v=XA9SsIDk0tQ&feature=kp ) – już po chwili zaczęły lecieć pierwsze akordy piosenki, a głos Jo rozbrzmiewał po całej sali. Wsłuchałem się w każde śpiewane przez nią słowo. Zeszła ze sceny i wczuwając się w rolę zaczęła tańczyć wraz z Jamesem, a inne pary wzięły z nich przykład. Ostatnia zwrotka piosenki, ostanie słowa i dźwięki. Zakończyło się, a cała sala zaczęła wiwatować i klaskać. Byłem zachwycony. Że też wcześniej nie słyszałem jej głosu. Nie zdawałem sobie prawy, że tak dobrze umie śpiewać.

- Przefajnie jej wyszło. – odezwała się Lucy, a ja się do niej uśmiechnąłem.

Zaczęła lecieć wolna piosenka „SoMo – Ride” (( https://www.youtube.com/watch?v=MTH69dPZL9M (gorąco polecam ten utwór!)). Lucy poszła do łazienki, a ja zasiadłem przy stoliku. Połowa piosenki już zleciała. Zauważyłem, jak wchodzi Lucy wstałem i przelotnie spojrzałem na Jo i Jamesa. Momentalnie się zatrzymałem i jak wryty patrzyłem jak mój najlepszy przyjaciele całuje się z moją byłą dziewczyną. Czułem jak mój cały świat się zawala, a serce łamie się na milion drobnych kawałeczków.

- Przecież cię kocham. – powiedziałem bezgłośnie czując jak ból przelewa całe moje serce.

To be continued

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Jednorazówka „Błędna miłość” część 3

  1. ~Ciri pisze:

    Ha, jestem pierwsza i pierwsza mogę złożyć Ci życzonka! 100000000000000000000000000 lat i o wiele więcej w zdrowiu, szczęściu i wenie takich opowiadań i jednorazówek :) Kochana najlepsze życzenia urodzinowe! A część jednorazówki wspaniała, coś czuję, że Kendall faktycznie jeszcze zatęskni za Jo, ale i James mocno się w niej zadurza. Ciekawa jestem jak to rozegrasz, tylko żeby nasi chłopcy przez panny się nie pokłócili. Pozdrawiam serdecznie, Ciri

  2. ~Marla S pisze:

    Jeny 100 laaat! Post genialny. Careless whisper to najlepsza piosenka georgea michaela. Hmm kendall zazdrosny o jo. No w koncu niech pozaluje ze z nia zerwal ale zycze im aby byli razem. Jeszcze raz happy birthday :) PS ciesze sie ze cos dodalas bo juz wariowalam dzis ze nikt nic nie dodaje bo niedziela a tu takie mile zaskoczenie :) uszczesliwiasz mnie

  3. ~Sonny pisze:

    Wszystkiego najlepszego kochana. Obyś miała jak najwięcej pomysłó i aby spełniły się twoje najskrytsze mażenia <3
    _______________
    Jednorazówka jak zwykle genialna. Nic dodać nic ująć, mam nadzieję, że szybko objawi ci się pomysł na kolejny rozdział.

    ~Sonny <333&

  4. ~Wakacyjna Nuda pisze:

    Jest super jednorazówka wszystkiego najlepszego kochana 100 lat!!! :D pozdrawiam :*

  5. ~Rusher222 pisze:

    Ojeju!! Sto latek!!! Wiem, że dziewczyn się o wiek nie pyta, ale jestem ciekawa, który to już roczek? ;p Szczęścia, weny i Forever Rusher!!! Najlepszego <3

    Część – piękna… Kendall czuje nadal coś do Jo, James tak samo, Camille oczywiście z Logankiem <3, a Carlos skończył z Jenniferkami biedactwo ;) Świetny :*

    Pozdrowionka i jeszcze raz 1000000000 lat i więcej !!!!!!!

  6. ~ZuZia pisze:

    Spóźnione 100 lat!!Świetna jednorazówka!Nie mogę się doczekać rozdziałów!!Pozdrawiam!!!

  7. ~ZuZia pisze:

    Mogłabyś pisać kiedy będą rozdziały??Nie mogę się doczekać.PLISSS…..

  8. ~Estella pisze:

    Boooskie <3 dzięki, że zaprosiłaś mnie do do siebie :)
    Ps. Jeżeli chcesz jeszcze raz zapraszam do mnie i zapraszam do czytania rozdziałów po kolei :)
    Ja mam twój w ulubionych zakładkach :****

    • ~Stelss pisze:

      Ogromnie się cieszę, że odwiedziłaś mój blog, to strasznie miłe uczucie, że mam nową czytelniczkę :) Z wielką chęcią będę zaglądać na twój blog :) I chyba stanę się go stałą czytelniczką heh ;)
      Pozdrawiam Stelss :*****

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>